Inkubator lęgowy do jaj

Odkąd pamiętam, pisklęta w naszym gospodarstwie przychodziły na świat w sposób naturalny. I tak indyczki wykluwały się z początkiem maja, kurczaki pojawiały się z reguły w czerwcu bądź lipcu, a kaczki piżmowe składały jaja kilka razy w ciągu roku. Wszystko toczyło się własnym niewymuszonym tokiem, a i tak wokół roiło się od piszczących malców.

IMAG1405

Dziś w „Swojskiej Zagrodzie” młode indyki przychodzą na świat w podobny tradycyjny sposób, ponieważ chcę aby młode były odchowywane przez troskliwe matki. Indyczka poza poza tym, że jest wspaniałą kwoką ma jeszcze jedną ważną zaletę. W perfekcyjny sposób strzeże młodych przed wszelkimi zagrożeniami ze strony drapieżników.

Kłopoty pojawiły się dopiero, kiedy w gospodarstwie zamieszkały perlice. Okazało się, że perliczka wcale nie ma zamiaru wysiadywać jaj. Oczywiście kilkanaście jaj bez problemu znalazło miejsce w gniazdach indyczek, które wychowały perliczęta jak własne dzieci. Następnie problemy miałem z kaczkami staropolskimi, one również niezbyt chętnie podchodzą do wysiadywania, a kaczka pierwsze jaja zniosła jeszcze w starym roku.

Dlatego już w styczniu zdecydowałem się na zakup inkubatora. Do wyboru miałem kilka modeli inkubatora: styropianowy zasilany przez żarówki, plastikowy z grzałką lub inkubator z płyty OSB.

Oczywiście na początek wybrałem mały inkubator na około 30 jaj zrobiony z płyty OSB. Po zapoznaniu się z opiniami na kilku forach internetowych, uznałem że to urządzenie będzie  najlepsze do moich potrzeb. Poza tym w przypadku niepowodzenia strata takiej ilości  jaj nie będzie tak dotkliwa. Zamówiłem więc inkubator u pana, który wykonuje je własnoręcznie, ponieważ jego oferta wydała mi się przekonywująca.                                                                   Po kilku dniach przesyłka dotarła do mnie i okazało się, że jest to zwykłe drewniane pudło z grzałką i wentylatorem w środku. Bardzo proste urządzenie, które każdy majsterkowicz może wykonać własnoręcznie.

IMAG6402

Cieszę się, że zamówiłem właśnie taki inkubator bo jeśli zajdzie potrzeba, kolejny mogę wykonać sam.

Jako, że nigdy nie miałem do czynienia z inkubatorem, od razu postanowiłem go przetestować. Podłączyłem urządzenie do prądu i czekałem, aż osiągnie odpowiednią temperaturę.         Temperatura inkubacji jaj indyczych według instrukcji wynosić powinna 37,7°C, niestety okazało się, że po nagrzaniu wewnątrz inkubatora utrzymuje się temperatura 36,9°C.  Dobrze, że sprawdziłem temperaturę zwykłym szklanym termometrem alkoholowym. Ponieważ, zbyt niska temperatura inkubacji powoduje zamieranie zarodków tuż przed wylęgiem. Oczywiście potwierdziłem moje przypuszczenia dopiero przy drugiej inkubacji, która przebiegła znacznie lepiej niż pierwsza. W tej chwili na regulatorze temperatury ustawioną mam temperaturę między 38,3 do 38,5 °C, co daje w rezultacie około 37,7°C wewnątrz inkubatora.

IMAG6413

UWAGA!  W inkubatorach z zamontowanym wentylatorem może dochodzić do zranienia piskląt. Szczególnie narażone są pierwsze młode, które po wykluciu pozostają w inkubatorze pełnym jajek. Pisklęta instynktownie kierują się ku górze wskakując na podest z sąsiadujących jaj. W momencie podniesienia głowy młode zostaje uderzone śmigłem wiatraczka, który powoduje rozcięcia na jego głowie lub szyi. Kilka moich piskląt zraniło się w ten sposób. Na szczęście miałem w pogotowiu mocny lepiec, którym zakleiłem rozchodzącą się ranę.

W chwili obecnej w moim inkubatorze znajduje się 35 jajek, mam nadzieję, że i ten wylęg będzie udany, czego i Państwu życzę. Udanych lęgów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook